ďťż

CiEkAwOsTkI o ZwIeRzĘtAcH

zachęcam Was do rozważenia i podzielenia się czym życie konsekrowane jest dla nas osób zakonnych ale i dla świeckich dzisiaj, jak je widzicie i czego oczekujecie? Czego Wam brakuje u nas zakonników a co odbieracie pozytywnie, zapraszam do dyskusji


Zycie konsekrowane , z tego co widać to z jednej strony jest czymś nie modnym, bo niby nie przystoi a z drugiej strony jest jakimś tabu, mamy wrażenie że tam są ludzi nie życiowi, po bliskim spotkaniu otwierają się oczy i słyszy się "... oni są normalni..."
To mnie Siostra zaskoczyła tematem
Ja nieustannie żyje wśród osób konsekrowanych, Skrzatek, Służebniczki mi bardzo bliskie, Wojciech mój przyjaciel u kapucynów, a teraz jeszcze dziewice świeckie konsekrowane, więc jakby takie życie jest mi szczególnie bliskie.
Powiem szczerze, że dla mnie życie konsekrowane jest bardzo widocznym znakiem w świecie i potrzebnym, że można żyć inaczej tylko dla Boga, że poza tym co "lansuje" świat jest też życie, które równie bardzo pociąga i może dawać poczucie spełnienia.
Nie wiem czy mam jakieś oczekiwania.. choć jest jedna rzecz, która zauważyłam u wspomnianego już br. Wojciecha, że na początku jego drogi w zakonie, miałam wrażenie, że jego osobowość jest tłumiona, że zachowuje się tak jak mu zostało jakby" nakazane" a nie jak prawdziwy Wojciech, choć widzę, że już teraz jest inaczej, wróciło do normalności. Rozumiem że to formacja, ale jakoś tak myślę, że w dzisiejszym świecie potrzeba osób konsekrowanych, którzy wstępując do zakonu nie zaczynają nagle mówić i myśleć jak ich przełożony, żeby pozwolić być sobą.
Ja mam prawie same pozytywne odczucia, bo spotykam siostry zakonne i zakonników, którzy będąc osobami konsekrowanymi są przede wszystkim najpierw ludźmi i o to chyba chodzi, żeby najpierw być człowiekiem, później np.kobieta i dopiero siostrą zakonną.

Przepraszam, że się tak rozpisałam, temat życia konsekrowanego jest mi ostatnio szczególnie bliski
No tak Kfioleczku przypomniałaś to co najważniejsze w człowieku winno być i powinno też być jakby taką złotą zasadą: człowiek - chrześcijanin - konsekrowany Bogu oddany


Tak też się zgadzam i mocno podkreślam tę kolejność człowiek, chrześcijanin, zakonnik, cieszę się Kfiołeczku, że masz raczej pozytywny odbiór choć przyznam, że z zainteresowaniem czytałam Twój post zwłaszcza moment o tłumieniu. Z mojej strony mogę powiedzieć, że tego jakoś szczególnie nie odczułam w czasie formacji, owszem czasem trzeba trochę zmienić swoje myślenie-światowe- by stawać się lepszą siostrą ale wierzę (przynajmniej tak było u mnie), że nikt nie robi tego dla przełożonych byłoby to niemożliwe! jedyną intencją jest i powinien by Bóg, czy waszym zdaniem można mówić wtedy o tłumieniu osobowości?
O tłumieniu osobowości gdy Boga stawia się na pierwszym miejscu? Myślę że nasz emyślenie "zakonne" też prostuje się i zmienia gdy przechodzimy noc wiary, nie znaczy to ,że Bóg wtedy pokazuje nam i daje nam do myślenia, że na Niego nie musimy liczyć , ale uczy nas "chodzić w mroku i ciemności przed siebie"
uczy nas "chodzić w mroku i ciemności przed siebie"- tak Mskrzatku i uczy nas tego, że choć możemy Go nie odczuwać On jest....uważam patrząc po sobie, że trudności w wierze jakieś ułomne wg. mnie relacje z Bogiem z czasem też są wykorzystane ku dobremu ku większej relacji z Oblubieńcem i to mój osobisty fenomen wiry i spotkania:)
Siostro nie miałam tak dokładnie na myśli robienia czegoś dla przełożonego, ale ponieważ tak trzeba, ponieważ tak jest przyjęte i trzeba być posłusznym przełożonemu. Jeśli dany człowiek na prawdę chce coś zmienić w sobie by być lepszym narzędziem Pana Boga to rozumiem, wtedy to nie jest tłumienie osobowości, tylko decyzja by się rozwijać, być coś poświęcić dla Boga. Tylko mi jakoś tak od razu wzrok pada na posłuszeństwo i ustalone zasady (które są oczywiście potrzebne) a Jezus był ponad schematami, wszyscy uciekali od trędowatych, On ich dotykał, potępiali Marie Magdalenę On ją bronił. Czy muszą być te schematy?
Jak to mówią co nas nie zabije to nas wzmocni, trudne chwile kryzysu to dobry czas, ja wtedy pytam siebie dla kogo to wszystko?

Czasem to sobie myślę, że co by te siostrzyczki by ze mną miały jakbym wybrała taką drogę - ciężko
Kfiołeczku podstawa według mnie leży tym, że żyć ślubem i cnotą posłuszeństwa nie można patrzeć w sposób "muszę" ale CHCĘ ŻYĆ chcę tak żyć!!!
Tak Jezus był ponad schematami ale też przyszedł po to by "wypełnić prawo" więc i On się poddał i On był posłuszny- patrząc na Niego podejmuję decyzję Jezu tak dla Ciebie warto rezygnować z siebie warto jeśli tak żyję motywacja dla Kogo i poco kształtuje się nawet w trudnej chwili wiem i wierzę, że to da Boga Ojca- Tego który tak bardzo mnie kocha
ale najpierw trochę był ponad schematami, albo inaczej: jednocześnie miał wolność i mógł słuchać i czynić to co mu serce podpowiadało, a jednocześnie wypełniał wolę Ojca.
a jeśli rezygnując z siebie, rezygnujemy z tego co akurat mogłoby się przyczynić do jakiegoś dobra, a rezygnujemy właśnie ze względu na posłuszeństwo?
hm uważam, że jeśli zobowiązuję się do życia w posłuszeństwie nigdy Bóg nie dopuści by zbłądzić, wierzę, że czasem rezygnuję z dobra dla lepszego dobra
myślę, że w życiu konsekrowanym masz wolność. Wolność w Bogu , wybierając Boga robisz w zgodzie z Nim
a tak swoją drogą Mskrzacie, s.Andreo mieliście kiedyś problem z posłuszeństwem? czy było to dla Was trudne do przyjęcia? tak się tylko pytam, bo widzę wielką wiarę i przekonanie, że zawsze ma to sens co czynicie z posłuszeństwa, nawet gdybyście chcieli aby było inaczej.

Chcę powiedzieć tak z innej beczki, a jakby z tej samej. To co jest bardzo pozytywne i co przyciąga mnie do osób konsekrowanych to ogromny pokój, który w tych osobach jest, a który wynika z obecności przy Jezusie i też mi jest łatwiej tym osobom zaufać, budzą zaufanie...
Posłuszeństwo wiadomo nie jest łatwe ale może gdy nie zastanawia się człowiek nad tym dlaczego przełożony tak a nie inaczej postąpił i zaufa Bogu to widzi inne stronę. Ja wiele razy w życiu widziałem , że choć na jakąś decyzje buntowałem się i wykonywałem z musu to później w perspektywie czasu okazało się , że bóg tak zamierzył ,że z tego wyszło coś co było na Jego chwałę, Teraz rozumiem już ,że dane decyzje są niezrozumiałe dla mnie ale dla Boga jasne i oczywiste. To z mojej strony a siostra nich powie jak ona widzi i jakie ma doświadczenia
Cały czas uczymy się
Posłuszeństwo wiadomo nie jest łatwe ale.... ale naprawdę ja osobiście doświadczam wolności i nawet jeśli moją intencją jest czyste posłuszeństwo bez większych motywacji to widzę jk Bóg sprawia, że mój wewnętrzny bunt jest wynagrodzony. Jezu dla Ciebie i z Tobą i do przodu
zeszliśmy na temat posłuszeństwa, a bardziej ja to uczyniłam, Wasze odpowiedzi dały mi trochę do myślenia i cieszę się, że Pan Bóg Was powołał do takiej drogi i dał Wam poznać czym jest i ma być posłuszeństwo i dwa pozostałe śluby, gdy Bóg powołuje to i uzdalnia do realizacji powołania. Moje patrzenie jest trochę zewnętrzne, bo ja jeszcze nie składałam takich ślubów.
U Boga jednak wszystko ma sens i On to jakoś wszystko tak fajnie ogarnia....